Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogoda w Indiach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogoda w Indiach. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 maja 2010

Monsun

W Polsce powodzie, a w Indiach wyczekiwanie na deszcz...

Już od połowy maja gazety w Indiach publikują coraz dokładniejsze szacunki, kiedyż to monsun uderzy w Keralę - położoną na południowym wybrzeżu Indii (o Kerali pisałem tutaj). Oczekiwanie na czerwcowe monsuny to tęsknota za jeszcze bardziej soczystym owocem mango, który zbiera się właśnie o tej porze roku. Monsun to także nadzieja na ochłodzenie. Palące słońce daje się we znaki już od końca grudnia, aby osiągnąć apogeum właśnie w maju. Każdy z upragnieniem wypatruje choćby jednej deszczowej chmury, która na moment odświeży zmęczone upałem zmysły i ciało.

Monsun uderza na początku czerwca (w zeszłym roku pojawił się jednak znacznie później). Powietrze ochładza się o kilka, kilkanaście stopni, a roślinność ponownie nabiera intensywnych kolorów, które przykuwają oko.



Czas monsunu to zachwyt nad szalejącą naturą i momenty strachu, kiedy z bliska doświadcza się ogromnych podmuchów wiatru i hektolitrów deszczu obmywającego rozpaloną ziemię. Czasami po krótkiej, intensywnej ulewie nad ziemią zaczynają unosić się kłęby pary...

sobota, 15 maja 2010

Piękna pogoda?

Połowa maja prawie za pasem, a w Polsce pogoda pod psem! W Bangalore przywitał nas piękny poranek. Słońce, delikatny powiew wiatru i jak codziennie niebieskie niebo. Poniżej krótki filmik o Indiach na poprawę samopoczucia dla wszystkich meteopatów i nie tylko...



Przez ostatnie półtora roku w Indiach mieliśmy tylko trzy zachmurzone poranki!

poniedziałek, 29 marca 2010

Expat w Indiach - podsumowanie tygodnia

Minął kolejny tygodzień blogowania o Indiach, podczas którego zajmowałem się głównie fistaszkami biznesowo-podróżniczymi, czyli wskazówkami czego się spodziewać i jak sobie z tym radzić:
  1. Survival w Indiach
  2. Wszechobecny hałas
  3. Pikantne jedzenie
  4. Szczepienia
  5. Nieznośny upał
  6. Dzieci ulicy
  7. Tenis z komarem 
Umieściłem też dodatkowy post w sprawie Dąbek pod tytułem: Dalej Cię Bracie nie mogło ponieść?
    Najczęściej odwiedzane posty z poprzednich tygodni:
    1. Rytułały w Indiach: troska o potomstwo
    2. Punktualny Hindus
    3. Indie krajem biedaczków?
    Zapraszam na kolejne 7 dni z Indiami.

    piątek, 26 marca 2010

    Fistaszki biznesowo-podróżnicze: nieznośny upał

    Lato w Indiach to świetna pora na spędzanie czasu w górach lub w... klimatyzowanym biurze. Przyjemnie bywa też na wybrzeżu.

    Gorzej jest w miastach. Wychodząc w południe z kilmatyzowanego hotelu w stolicy Indii ma się uczucie, jakby wchodziło się do dobrze rozgrzanego piekarnika.

    Jak radzą sobie mieszkańcy Indii z upałem? Sposobów jest wiele, ja skoncentruję się na jednym z nich.

    Aby uniknąć odwodnienia, należy regularnie uzupełniać płyny. Dobrym sposobem jest kupno orzecha kokosowego, którego cena to około 12 Rupii (niecałe 75 groszy). Stoiska z orzechami są na każdym kroku, więc można korzystać do woli. Pan straganowy profesjonalnie machnie kilka razy maczetą, precyzyjnie napoczynając orzeszka. Do tego rurka i człowiek cieszy się jak dziecko.

    piątek, 19 marca 2010

    Fistaszki biznesowe: klimatyzacja

    W jednym z poprzednich postów pisałem o pogodzie (kliknij tutaj). Pani Iwona z Pune po przeczytaniu o pogodzie w moim mieście tylko westchnęła - ach gdyby wszędzie było tak sielsko!

    Sęk w tym, że faktycznie różnie z tą pogodą w Indiach bywa. Czasami jest za wilgotno (proszę się o tym przekonać odwiedzając choćby Chennai - czyli dawny Madras). Człowiek palcem kiwnie i pot spływa mu po pośladkach! Mieszkańcy Bangalore - położonego prawie 1000 metrów n.p.m. - nie cierpią na tego typu problemy. Od święta  wilgotność osiąga tutaj 40%. Kto był w tropikach, wie, że wysoka temperatura może być wyjątkowo przyjemna, pod warunkiem iż nie jest zbyt wilgotno.

    Proszę Sobie więc wyobrazić 45°C w cieniu i zawartość H2O w powietrzu na poziomie 70%. Po pierwszych 10 krokach zaczynam się rozpływać. Na szczęście podjeżdża taksówka z przyciemnionymi szybami. Wsiadamy do środka, a tam 15°C i wyssana przez klimatyzacje wilgoć do 30%. Kierowca z dumą poprawia nawiew tak, aby pasażer mógł rozkoszować skierowanym prosto w twarz strumieniem powietrza o odczuwalnej temperaturze 10°C. Jedziemy z lotniska do centrum miasta i w ciągu najbliższych 40 minut zamieniamy się w wyziębione ofiary nowoczesnych technologii chłodzących. Po pierwszym kilometrze kierowca pyta:
    - Sir, do you like India?
    - Oczywiście, że lubię! Podnieś łaskawie temperaturę i skieruj nadmuch na szybę.
    Prośba zostaje błyskawicznie zrealizowana. Jak miło...

    Ujechaliśmy jakieś dwieście metrów, zakręt w lewo i kierowca niepostrzeżenie obniża temperaturę, kierując nadmuch ponownie na pasażerów.
    - Przyjacielu, czy mógłbyś łaskawie skierować nadmuch na szybę?
    - Sir, ależ oczywiście.
    Ukontentowanie wraca na twarz, delektuję się podróżą. W Chennai zlikwidowali progi prędkościowe (nie to co w konserwatywnym Bangalore), więc kręgosłup też zadowolony.

    Wjeżdżamy na tzw flyover, czyli formę wiaduktu. Kierowca ukradkiem zaczyna dmuchać mi na twarz...
    - Drogi Panie, przecież prosiłem - bez nadmuchu na facjatę!
    - Sir, przecież będzie za gorąco! Komfort jazdy musi być!

    Dalej można na dwa wypróbowane sposoby:

    Opcja 1)
    - Bracie, bez nadmuchu, zlituj się.
    - OK, no problem Sir.

    Po kilku powtórzeniach opcji 1) można liczyć na ostatnie 300 metrów podróży bez nawiewu.

    Opcja 2)
    - OK, no problem (odpowiada pasażer).
    Tutaj należy zawczasu wyciągnąć paczkę Cholinexu lub odpowiednika i spokojnie zacząć ssać. Bardziej wrażliwym radzę też profilaktyczne popijanie herbatki imbirowej, cytrynę, miód i antybiotyki. Czeka Was jeszcze klimatyzowany hotel, biuro, sklepy, etc....

    PS. Nie ma się jednak co nadmiernie napinać. Kierowca, który obwoził nas przez 10 dni po Radżastanie do dzisiaj dzwoni, żeby dowiedzieć się, jak się mamy!

    środa, 17 marca 2010

    Pogoda w Indiach

    Marzec dobiega końca, a w Polsce kolejne opady śniegu. Tych, którym kończąca się zima dała szczególnie w kość, zapraszam do dalszej lektury.

    Zamiast taplania się w błocie pośniegowym, dzień w Bangalore wita nas błękitnym niebem. Temperatura 19°C zachęca do trochę dłuższego niż zwykle porannego spaceru. Po drodze upajamy się cieplutkimi promieniami słońca. Do śniadania dodamy świeże kawałki ananasa, pierwsze w tym roku owoce mango i kilka karmazynowych kostek arbuza...

    Przed wyjazdem do pracy nie trzeba będzie w pośpiechu suszyć głowy. Włosy wyschną po drodze. Pozbawione chmur niebo wyjątkowo pozytywnie nastraja do życia. 

    Oto pogoda na nadchodzące dwa dni (źródło: onet.pl):

    Czwartek, 18.03.2010
    32 19 °C
    1010 hPa 
    Śnieg:0.0 mm
    Deszcz:0.0 mm
    Wiatr: 10 km/h 

    Piątek, 19.03.2010
    32 18 °C
    1009 hPa 
    Śnieg:0.0 mm
    Deszcz:0.0 mm
    Wiatr: 6 km/h 

    Jeżeli nie przemawia do Ciebie słońce, niebieskie niebo i delikatny podmuch wiatru, zajrzyj na posta o podatkach!