Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fistaszki biznesowo-podróżnicze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fistaszki biznesowo-podróżnicze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Fistaszki biznesowo-podróżnicze: przesiadamy się do innego samolotu

Czy zdarzyło Ci się już lecieć samolotem z przesiadką? Pewnie tak... Nie ma też w tym nic nadzwyczajnego. Po wylądowaniu w porcie transferowym maszerujemy spokojnie do kolejnego samolotu i problem z głowy.

O przylocie do Indii pisałem już tutaj, omijając nieświadomie jeden aspekt: jeżeli zdarzy Ci się przybyć do Indii samolotem z zagranicy do powiedzmy Bombaju, a kolejny samolot za dwie godziny ma Cię przetransportować dalej do Chennai lub Bangalore, nie zapomnij odebrać bagażu natychmiast po pierwszym lądowaniu w Indiach.

Nie ma co liczyć na automatyczny transport Twoich tobołków do kolejnego samolotu. Bagaże należy odebrać i nadać na kolejny lot samodzielnie... 

wtorek, 15 czerwca 2010

Fistaszki biznesowo-podróżnicze: alkohol

Nie będę owijał w bawełnę, alkohol towarzyszy podróżom po Indiach bez względu na to czy jest się na wakacjach, czy też w podróży biznesowej. Niektórzy podróżni przezornie wychylają kieliszek po każdym posiłku, aby obniżyć ryzyko komplikacji układu trawiennego.

Większość odwiedzających nie zdaje sobie jednak sprawy, że spożywanie napojów wyskokowych - kupowanych na miejscu - może być ograniczone w czasie wyborów, kiedy to sklepiki z alkoholem zamyka się już na dzień przed. Wówczas nawet minibary w hotelowych pokojach świecą wysoko- i nisko procentowymi pustkami. Podczas mojego pobytu w Indiach reguły codziennej konsumpcji zostały "mocno" poluzowane. Władza pozwoliła poić się alkoholem aż do godziny 23:30 (wcześniej można było spożywać do 23:00). Efekt jest taki, że nawet w pubach po północy alkoholu nie uświadczysz.

PS. Dla wszystkich, którzy zainteresowani są bardziej szczegółowymi informacjami na temat konsumpcji alkoholu w Indiach, polecam ciekawy artykuł porównujący Indie, Meksyk i... Nigerię! (kliknij tutaj)

sobota, 22 maja 2010

Fistaszki biznesowo-podróżnicze: czym płacić?

Waluta indyjska to rupia (INR; Rs) = 100 pajs
  • Banknoty mają następujące nominały: Rs 1000, 500, 100, 50, 20 oraz 10. Z każdego na właściciela spogląda poczciwie Mahatma Gandhi. 
  • Monety: Rs 10, 5, 2 i 1, oraz 50, 25, 20, 10 i 5 pajs. Najbardziej podoba mi się dumny kciuk na monecie o nominale jednej rupii.
  • Wymiana walut odbywa się w ogólnodostępnych bankach i kantorach. Można się natknąć na niezrozumiałe dla większości Polaków kwoty crore i lakh (opisane tutaj).

Większe sklepy i restauracje akceptują najpopularniejsze karty kredytowe (wypróbowałem osobiście American Express, MasterCard i Visę, można płacić także Diners Club). 

Bankomaty są szeroko dostępne w większych miastach. Banki i większe sieci hotelowe akceptują czeki podróżne.

O wahaniach kursu rupii pisałem tutaj. W momencie formułowania tego posta złotówka warta była 14,31 rupii.

piątek, 16 kwietnia 2010

Fistaszki biznesowo-podróżnicze: jaki napiwek?

Przyjeżdżając do nowego kraju nie ma człowiek pewności czy i jakimi napiwkami powinien uszczęśliwiać lokalne społeczeństwo.

O ile Chiny skrajnie odbiegają od naszych europejskich wyobrażeń, Indie mają zbliżone wyobrażenie na temat dodatkowych kwot uzupełniających rachunek.

W indyjskich restauracjach standardowy napiwek to 5-10%. W hotelu za każdą walizkę radzę odwdzięczyć się kwotą minimum 2-5 rupii.

wtorek, 6 kwietnia 2010

Fistaszki biznesowo-podróżnicze: adresy szpitali

O wizycie u lekarza pisałem tutaj. Dzisiaj na wszelki wypadek praktyczna lista polecanych szpitali w dużych aglomeracjach miejskich:

Bangalore

Manipal Hospital
Adres: 98 Rustom Bagh
Airport Road
Bangalore Karnatka 560017
Telefon: 91 80 25266646/ 25266447
Email: corporate@manipalhealth.com


Wockhardt Hospital & Heart Institute
Adres: 114 Cunningham Road
Bangalore Karnatka 560052
Telefon: 91 80 22281146
Email: care@wockhardthospitals.com


Kolkata

Apollo Gleneagles Hospital
Adres: 58 Canal Circular Road
Kolkatta West Bengal 700054
Telefon:     91 33 2320 3040/ 2122 / 2003 / 2004 / 2006
Email:     ckchaubey@rediffmail.com

Woodlands Hospital & Medical Research Centre Ltd
Adres:     8/5 Alipore Road
Kolkata West Bengal 700027
Telefon:     91 (0) 33 24567075 / 89
Email:     abhijit.sarkar@woodlandhospital.in


Chennai

Apollo Hospitals Enterprise Ltd
Category:     Hospital
Adres:     21, Greams Lane
off Greams Road
Chennai Tamil Nadu 600006
Telefon:     91 44 28293333 / 1066
Email:     info@apollohospitals.com

MIOT Hospitals
Adres:     4/112, Mount Poonamalle Road
Manapakkam
Chennai Tamil Nadu 600089
Telefon:     91 (0) 44 22492288 / 42002288
Email:     billing@miothospitals.com


Hyderabad

Apollo Health City
Adres:     Jubilee Hills
Hyderabad Andhra Pradesh 500033
Telefon:     91 (0) 40 23607777 / 23554563
Email:     apollohyd@apollolife.com

Kamineni Wockhardt Hospitals
Category:     Hospital
Adres:     D. No. 4-1-1227
King Koti Road
Abids
Hyderabad Andhra Pradesh 500 001
Telefon:     91 (0) 40 66924444 / 24763001/24763014
Email:     sudhaker.jadhav@wockhardthospitals.com


Bombaj

Breach Candy Hospital
Adres:     60-A Bhulabhai Desai Road,
Mumbai Maharahstra 400 026
Telefon:     91 22 23671888 / 23672888
Email:     info@breachcandyhospital.org

Lilavati Hospital & Research Centre
Adres:     A-791 Bandra Reclamation,
Bandra (West)
Mumbai Maharashtra 400050
Telefon:     91 (0) 22 26751000/ 26568000 Extn: 2307 / 4087
Email:     marketing@lilavatihospital.com


New Delhi

Indraprastha Apollo Hospitals
Adres:     Sarita Vihar
Delhi - Mathura Road
New Delhi Delhi 110076
Telefon:     91 11 26925858/ 26925801 Extn: 1715
Email:     ruby_r@apollohospitals.com

Max Devki Devi Heart & Vascular Institute
Adres:     Max Devki Devi Heart & Vascular Institute
2 Press Enclave Road
Saket
New Delhi Delhi 110017
Telefon:     91 11 26515050
Email:     hari.boolchandani@maxhealthcare.com


Po ambulans raczej nie ma sensu dzwonić. W razie problemów radzę udać się do szpitala na własną rękę.

środa, 31 marca 2010

Fistaszki biznesowo-podróżnicze: bezpieczeństwo

Tematyka związana z bezpieczeństwem za granicą jest bardzo rozległa. Solidne firmy wysyłając swoich pracowników w niestabilne rejony przeprowadzają szkolenia dotyczące bezpieczeństwa i jeśli to konieczne zapewniają ochronę. Na bieżąco uzupełnia się też firmową mapę świata, blokując służbowe podróże pracowników do najbardziej niebezpiecznych krajów.

W ramach jednego posta trudno umieścić szerokie wskazówki na temat bezpieczeństwa. Jest jednak drobiazg, którym chciałbym się podzielić.

Firma International SOS przysyła mi codziennie alerty dotyczące bezpieczeństwa na wszystkich kontynentach. Oprócz bieżących informacji otrzymuję również prognozę na nadchodzące miesiące, która obejmuje przede wszystkim powtarzające się sytuacje zagrożenia bezpieczeństwa związane przykładowo z kontrowersyjnymi świętami narodowymi w niestabilnych krajach. Dodatkowo można dodać opcję alertów medycznych, które informują o ryzykach natury zdrowotnej takich jak ogniska chorób itp. Jeżeli firma wysyła Cię do krajów o podwyższonym ryzyku, warto domagać się dostępu do tego typu rozwiązań.

Prywatne ubezpieczenie tego typu kosztuje dla Indii 159 USD. Obejmuje okres do 180 dni.

PS. Obecnie International SOS radzi unikać następujących rejonów: Jammu, Kaszmir, Asom (Assam), Manipur, Chhattisgarh, Tripura, Bihar oraz Nagaland (ryzyko kontaktu z różnymi grupami separatystów). W pozostałych częściach Indii zagrożenia mają charakter incydentalny.

wtorek, 30 marca 2010

Fistaszki biznesowo-podróżnicze: u lekarza

Indie to zdecydowanie największy eksporter lekarzy na świecie. W Stanach zjednoczonych pracuje ponad 40.000 lekarzy pochodzących z tego kraju. Oznacza to, że co dwudziesty doktor praktykujący w USA urodził się w Indiach!

Po wieloletniej pracy za oceanem, wielu doświadczonych ekspertów wraca do ojczyzny, czyniąc ją jednym z najbardziej zaawansowanych medycznie nacji na świecie. Nikomu nie życzę wizyty u doktora, ale warto na zimne dmuchać.

Ile kosztuje diagnoza lekarska w Bangalore?

Lekarz ogólny w prywatnej klinice zarząda równowartość 250 rupii za wizytę (w przeliczeniu 16 złotych). Wybierając się do specjalisty, trzeba będzie zapłacić około 100 rupii więcej, czyli 22 złotych.Ceny lekarstw też nie powalają, ponieważ międzynarodowe koncerny farmaceutyczne produkują na miejscu. Opakowanie antybiotyku kosztuje w granicach 18-20 złotych, a 16 tabletek popularnego w Europie środka na gardło Strepsils niewiele ponad 2 złote.

Dla tych, którzy nadal nie wierzą, że można polegać na tutejszych lekarzach, polecam mojego wcześniejszego posta pod tytułem Dziewczynka z Indii (kliknij tutaj, aby go przeczytać). 

Zdrowia życzę!

poniedziałek, 29 marca 2010

Expat w Indiach - podsumowanie tygodnia

Minął kolejny tygodzień blogowania o Indiach, podczas którego zajmowałem się głównie fistaszkami biznesowo-podróżniczymi, czyli wskazówkami czego się spodziewać i jak sobie z tym radzić:
  1. Survival w Indiach
  2. Wszechobecny hałas
  3. Pikantne jedzenie
  4. Szczepienia
  5. Nieznośny upał
  6. Dzieci ulicy
  7. Tenis z komarem 
Umieściłem też dodatkowy post w sprawie Dąbek pod tytułem: Dalej Cię Bracie nie mogło ponieść?
    Najczęściej odwiedzane posty z poprzednich tygodni:
    1. Rytułały w Indiach: troska o potomstwo
    2. Punktualny Hindus
    3. Indie krajem biedaczków?
    Zapraszam na kolejne 7 dni z Indiami.

    niedziela, 28 marca 2010

    Fistaszki biznesowo-podróżnicze: tenis z komarem

    Ostatni post tego tygodnia poświęcę... komarowi. W Polsce na dobre zawitała wiosna, więc może Ci, którym komary już niedługo zaczną dokuczać, również skorzystają czytając tego posta.

    Indie aspirują wysoko nie tylko biznesowo (o czym pisałem już tutaj i także tutaj). Kraj ten szykuje się do sportowej dominacji na świecie. Vijay Mallya posiada już swój zespół formuły pierwszej (India Force), a Sania Mirza idzie w ślady Vijaya Amritraja, który pojedynkował się w latach siedemdziesiątych z takimi tuzami tenisa jak Jimmy Connors, Ivan Lendl czy John McEnroe.

    Co mają z tym wspólnego komary?

    Oprócz sprayów, kremów, siatek i różnego rodzaju rozpylaczy, na wszystkich targowiskach w Indiach pojawiła się rakieta do gry z komarami! Większość mieszkańców tego kraju (łącznie za mną) poza bezgranicznym zainteresowaniem krykietem, posiada lub ma w planie zakup rakiety do gry w tenisa z komarami. Produkt można obejrzeć odtwarzając poniższy filmik.



    Z komarami bywa tak, że nie wiadomo co jest bardziej uciążliwe: nocne brzęczenie nad uchem czy ukłucie uwieńczone swędzeniem. Zamiast zastanawiać się nad tego typu dylematami, warto zaopatrzyć się w elektryczną rakietkę i trenować uderzenia z forehandu i backhandu nawet całą noc. Jak to działa? Popatrzcie:



    Powodzenia!

    PS. Tym, którzy nie planują kariery tenisowej, polacam sprawdzony w każdych warunkach spray NOBITE.

    sobota, 27 marca 2010

    Fistaszki biznesowo-podróżnicze: dzieci ulicy

    Indie to kraj ogromnych kontrastów. Z jednej strony miliarderzy, o których pisałem tutaj, z drugiej zatrważająca bieda widoczna w wielu miejscach. Popatrzcie sami:



    Według oficjalnie opublikowanych informacji, 27,5% społeczeństwa żyje poniżej granicy ubóstwa (ostatnie dostępne dane pochodzą z roku 2005). Liczba ubogich maleje. Dla porównania w latach 1977–1978 wynosiła 51,3%, a w latach 1993-1994 około 36% (źródło informacji: Planning Commission - Government of India). Nie zmienia to jednak faktu, że ubóstwo w Indiach dotyka populację przekraczającą siedmiokrotne liczbę mieszkańców Polski.

    Wyobraź Sobie, że idziesz zatłoczoną ulicą w Indiach. Nagle z każdej strony podbiegają do Ciebie dzieci. Każde z nich ma szeroko otwarte, błyszczące oczy. Wieszają się na Tobie jedno po drugim. Jest ich tyle, że nie możesz się ruszyć. Wyciągają ręce po kilka rupii. Dwadzieścia metrów dalej widzisz faceta, ktory nakierował na Ciebie te Bogu ducha winne istoty. Co zrobisz?

    piątek, 26 marca 2010

    Fistaszki biznesowo-podróżnicze: nieznośny upał

    Lato w Indiach to świetna pora na spędzanie czasu w górach lub w... klimatyzowanym biurze. Przyjemnie bywa też na wybrzeżu.

    Gorzej jest w miastach. Wychodząc w południe z kilmatyzowanego hotelu w stolicy Indii ma się uczucie, jakby wchodziło się do dobrze rozgrzanego piekarnika.

    Jak radzą sobie mieszkańcy Indii z upałem? Sposobów jest wiele, ja skoncentruję się na jednym z nich.

    Aby uniknąć odwodnienia, należy regularnie uzupełniać płyny. Dobrym sposobem jest kupno orzecha kokosowego, którego cena to około 12 Rupii (niecałe 75 groszy). Stoiska z orzechami są na każdym kroku, więc można korzystać do woli. Pan straganowy profesjonalnie machnie kilka razy maczetą, precyzyjnie napoczynając orzeszka. Do tego rurka i człowiek cieszy się jak dziecko.

    środa, 24 marca 2010

    Fistaszki biznesowo-podróżnicze: szczepienia

    Jeden z wiernych czytelników mojego bloga po zapoznaniu się z postem o hałasie zapytał mnie (mrugając na piśmie okiem) czy ja przypadkiem nie zniechęcam Was do wyjazdu do Indii, czy może jednak tylko próbuję "zaszczepić" przed pobytem?

    W przeciwieństwie do wszystkich poprzednich postów, dzisiaj napiszę o szczepieniach bez cudzysłowu.

    Indie odwiedzane są rokrocznie przez 5 milionów turystów, których interesuje także ten temat. Polecam szczepionki skojarzone - czyli uodparniające jednocześnie przed kilkoma chorobami. Aby uzyskać pełną odporność, szczepienia należy zaplanować odpowiednio wcześniej. Szczepionkę skojarzoną podaje się w cyklu 0-1-6 czyli pierwsza dawka dziś, następna za miesiąc i trzecia za pół roku. Oto zalecana lista szczepień:

     Wzw B zalecane
     Wzw A *
     Błonica zalecane
     Tężec zalecane
     Polio zalecane
     Dur brzuszny  zalecane
     Wścieklizna *
     Japońskie zapalenie mózgu *
    * Szczepienie w zależności od charakteru pobytu i rejonu kraju (tereny wiejskie, lasy etc). Źródło informacji: MediWeb.pl 

    Zdrowia życzę!

    wtorek, 23 marca 2010

    Fistaszki biznesowo-podróżnicze: pikantne jedzenie

    Sztuka kulinarna Indii zawdzięcza swoje bogactwo współistnieniu i oddziaływaniu na siebie rożnych kultur i religii. Jednym ze sposobów uszeregowania mapy kulinarnej tego kraju jest podział zgodny z kierunkami świata.

    Kuchnia północy ma korzenie muzułmańskie, będąc bogata w potrawy z mięsa baraniego, koziny oraz drobiu. Na wschodzie dominuje kuchnia bengalska. Najpopularniejsze potrawy to ryż, soczewica oraz ryby. Rarytasem wartym grzechu są słodkie kulki serowe (rasgulla). Na południu rozwinęła się kuchnia wegetariańska. Potrawy są znacznie ostrzejsze (uwaga na niepozornie wyglądające, ale wyjątkowo ostre biznesowe lunche i kolacje). Mieszkańcy tego regionu spożywają je tradycyjnie palcami prawej dłoni (proszę nie brać potraw do lewej ręki). Do większości potraw dodaje się miąższ i mleczko z kokosów. Posiłek kończy się potrawą z ryżu i jogurtu, która łagodzi ostrość piekących podniebienie potraw. Na śniadanie polecam wypróbować chrupiącą dosę (rodzaj naleśnika z mąki ryżowej). Należy również pamiętać, że mięso spożywają tutaj prawie wyłącznie chrześcijanie i muzłumanie. Ci ostatni potrafią przyrządzić prawdziwy rarytas - biryani z baraniną. Południe Indii słynie również z dobrze palonej, aromatycznej kawy. Na zachodzie przeważają kuchnia goańska i bombajska. Ta pierwsza podlegała przez długi czas wpływom portugalskim i do dzisiaj oferuje szeroki wybór świetnie przyrządzonych owoców morza. Do najbardziej znanych potraw kuchni z Bombaju należy apetyczna bombajska chałwa. Mógłbym tak bez końca. Palce lizać!

    Mój sposób na przyzwyczajenie się do niewiarygodnie pikantnej kuchni w Indiach? Podczas studiów w Helsinkach mieszkałem ze studentem z południowych Indii, który co wieczór szykował okrutnie ostre potrawy - dzieląc się ze współlokatorami. Przez pierwsze kilkanaście dni przyznam szczerze nie czułem smaku. Ogromne ilości curry i chili okrutnie paliły podniebienie. Po trzech tygodniach poczułem smak. Absolutna rewelacja!

    Jeżeli nie masz w zasięgu hinduskiej rodzinki, która od czasu do czasu chętnie zaprosi Cie na kolację, zacznij odwiedzać indyjskie restauracje. Proś o przyprawienie na modłę indyjską. Dodadzą i tak tylko połowę przypraw, które umieściliby w swoim garnku, ale dobre i to.

    Oto kilka dodatkowych wskazówek:

    Spożywanie wszelkiej postaci wody niewiadomego pochodzenia może mieć zdrowotne konsekwencje, które bezpowrotnie uprzykrzą Ci pobyt w Indiach (nawet na kilka dni). Dotyczy to tak kostek lodu w napojach jak i warzyw płukanych w "kranówce". Te wskazówki nie mają oczywiście zastosowania w pięciogwiazdkowych restauracjach i hotelach. Odradzam również kupowania butelek z wodą na straganach. Jeżeli istnieje już taka konieczność, warto sprawdzić czy zabezpieczenie zakrętki nie zostało przerwane.

    Indie kuszą turystów pachnącymi i niewątpliwie smakowitymi potrawami oferowanymi na ulicznych straganach. Jeżeli przyjeżdzasz tutaj na mniej niż miesiąc, nie warto ryzykować. Spokojnie można natomiast korzystać z ze znanych w Europie sieci restauracyjnych i polecanych przez znajowmych lokali. Przy zamówieniu należy poprosić o mniej pikantne przyrządzenie potrawy. Zostanie to przyjęte z całkowitym zrozumieniem. W końcu to nie pierwszy obcokrajowiec w ich restauracji! Warto posiłkować się mieszaniem indyjskich potraw z ryżem, popijając przykładowo smacznym mango lassi (rodzaj kefiru). To znacząco zredukuje odczuwalną ostrość potrawy i pozwoli jeszcze bardziej cieszyć się wyjątkowo smaczną kuchnią indyjską.

    Powodzenia!

    poniedziałek, 22 marca 2010

    Fistaszki biznesowo-podróżnicze: wszechobecny hałas

    Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), hałas to rodzaj niechcianego dźwięku, który negatywnie wpływa na zdrowie i samopoczucie człowieka. Rezultatem mogą być zdenerwowanie, napięcie, zaburzenia snu, obniżenie wydajności pracy, a nawet utrata słuchu (kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej). 

    Według obowiązujących norm, dopuszczalne wartości hałasu przy drogach lub liniach kolejowych położonych na terenach strefy śródmiejskiej nie powinny przekraczać 65 decybeli w ciagu dnia i odpowiednio 55 w ciągu nocy.

    Rozwijające się kraje azjatyckie nie badają regularnie poziomu hałasu. Nie zmienia to jednak faktu, że pojedynczych pomiarów się dokonuje. Oto kilka wyników z Indii:
    • Kalkuta: hałas drogowy na poziomie 80–92 dBA przez 24 godziny na dobę (pomiar w 24 lokalizacjach)
    • Bombaj: 14% mieszkańców cierpi na niedobór snu spowodowany ruchem pociągów. Podróżni na stacjach kolejowych słyszą ciągłe zapowiedzi z głośników na poziomie 87–90 dBA. Hałas na peronie osiąga 71-83 dBA w zależności od natężenia ruchu i pory dnia.
    • Wszystkie miasta: wszechobecne w Indiach generatory prądu emituja hałas przekraczający nierzadko 96 dBA
    • Do tego festiwale, klaksony, meczety, ciężarówki i autobusy bez tłumików i czego tylko hałaśliwa dusza może zapragnąć.
    Zamknijcie oczy i posłuchajcie:



    Jadąc na urlop, warto zabrać ze sobą stoppery do uszu. Lokując się w hotelach, nie wybierać tych przy głównych ulicach lub prosić o pokój od podwórza. I przede wszystkim zaplanować część pobytu w pięknych i spokojniejszych zakątkach takich jak Goa czy Kerala.

    Ci, którzy chcą tutaj zamieszkać, przy wyborze mieszkania lub domu powinni szukać ustronnych uliczek, obrzeży miast, biorąc jednocześnie pod uwagę dystans do pracy. Może się bowiem okazać, że mieszka się w mniej hałaśliwej okolicy, ale 2,5 godzinny dojazd w jedną stronę zniweczy wszelkie starania. Warto zapytać, w którym miejscu stoi generator prądu. Uciążliwy hałas i zapach splin doprowadził już niejednego do szału. Nie polecałbym również okolic meczetów, chyba że jesteś tego samego wyznania lub intonujący przez megafony imam działa na Ciebie kojąco.

    Och, gdybym to wszystko wiedział przed wyjazdem...!

    niedziela, 21 marca 2010

    Fistaszki biznesowo-podróżnicze: survival w Indiach

    Ktoś słusznie stwierdził, że Indie można pokochać albo szczerze znienawidzić.

    Wyobraź Sobie upalne przedpopołudnie. Poprzednia noc przemęczona w międzykontynentalnym samolocie. Udało Ci się raptem zasnąć na kilkanaście minut. W głowie nadal szum silników i osłabiające zmęczenie. Żeby nie marnować czasu, ruszasz w miasto. Twój hotelik stoi przy ruchliwej dwupasmówce. Kierujesz się w stronę przystanku autobusowego po drugiej stronie ulicy:



    Uff, udało się. Wszystkie części ciała nadal na swoim miejscu. Wystarczy wsiąść do autobusu, który właśnie nadjeżdża:



    Chaotyczny ruch uliczny (o którym pisałem także tutaj), to tylko skromna uwertura do tego, co jeszcze spotka Cię pierwszego dnia w Indiach!

    Spokojnie możesz liczyć na wszechobecny hałas, niewiarygodnie ostre jedzenie, uciążliwy upał, tnące insekty, nieprzyjemne zapachy, zanieczyszczenie powietrza, napastliwych żebraków i przytłaczające tłumy ludzi...

    Otwarty umysł i chęć poznania kraju to zdecydowanie za mało, żeby sobie z tym wszystkim poradzić. Ci, którzy przyjeżdżają na urlop, pocieszają się tym, że już powiedzmy za dwa tygodnie wrócą do "normalności". Ci z kolei, którym przyszło w Indiach mieszkać i pracować, próbują uciekać na urlopy choćby do bardziej cywilizowanych części Azji, a zdecydowanie najlepiej do Europy!

    Przez kolejne siedem dni (w ramach fistaszków biznesowo-podróżniczych) zajmę się adaptacją w Indiach. Opowiem kilka anegdnot, ale przede wszystkim o tym, jak praktycznie radzić sobie z hałasem, pikantnym jedzeniem oraz wszystkimi innymi niedogodnościami, które mogą Cię spotkać w tym wyjątkowo ciekawym kraju. Porady znajdą zastosowanie tak dla podróżników, jak i dla tych, którym (podobnie jak mnie) przyszło cieszyć się Indiami dłużej niż miesiąc czy dwa tygodnie.

    Zapraszam serdecznie!