Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca z Indiami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca z Indiami. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 maja 2010

Fistaszki biznesowe: dystans władzy w Indiach

Założenie, że nasze własne wyobrażenie o otaczającym świecie i zasady postępowania mają charakter uniwersalny może okazać się błędne - szczególnie przy współpracy z Indiami.

Jednym z elementarnych aspektów odzwierciedlających różnice kulturowe jest dystans władzy. Chodzi tutaj przede wszystkim o relacje międzyludzkie, ich kształt i różnorodne aspekty, które mają szczególne zastosowanie w biznesie. Poniżej umieściłem tabelę, która trafnie definiuje różnice w podejściu do dystansu władzy.

Mały dystans władzy Duży dystans władzy
Dąży się do ograniczenia nierówności między ludźmi Akceptuje się i podtrzymuje nierównowagę w odniesieniu do władzy, pozycji społecznej i majątku
Hierarchia w organizacjach wynika z odgrywania różnych ról Hierarchia w organizacjach odzwierciedla nierówności między ludźmi na dolnych i na górnych szczeblach drabiny
Dążenie do decentralizacji Silna centralizacja
Niewielkie różnice w płacach między wysokimi i niskimi stanowiskami Duże różnice w płacach między wysokimi i niskimi stanowiskami
Podwładni oczekują od przełożonych konsultacji przy podejmowaniu decyzji Podwładni oczekują instrukcji od przełożonych
Idealnym przełożonym jest profesjonalny demokrata Idealnym przełożonym jest wielkoduszny autokrata lub dobrotliwy ojczulek
Rodzime teorie zarządzania podkreślają rolę pracowników, wszyscy powinni mieć równe prawa Rodzime teorie zarządzania podkreślają rolę przełożonych, sprawującym władzę należą się przywileje
Źródło: Encyklopedia Zarządzania, Justyna Bętkowska (http://mfiles.pl )

Istniejące badania nie potwierdzają większej efektywności związanej z niskim lub znaczącym dystansem władzy. Niemniej jednak należy zdawać sobie sprawę, iż na styku kultur o różnym poziomie dystansu władzy istnieje ogromne ryzyko niepowodzenia, konfliktów i goryczy związanej z nieudaną współpracą.

Według moich obserwacji, Indie charakteryzują się sporym, momentami ogromnym dystansem władzy. Objawia się on na dwóch kluczowych obszarach:

Relacje zawodowe
Od przełożonego oczekuje się podejmowania decyzji i wskazówek jak rozwiązać dany problem. Proaktywność ma niewielkie znaczenie, ponieważ szef i tak "wie lepiej". Z perspektywy współpracy, Polacy często przeżywają ogromne frustracje nie będąc w stanie osiągnąć zamierzonych celów w wyznaczonym czasie. Problemy zaczynają się od błahostek (patrz znaczenie słowa "yes" opisane tutaj), a kończą na wielomiesiecznych konfliktach, które niweczą szanse na wspólny sukces.

Jak sobie z tym radzić? Warto mieć zanadrzu wsparcie właściwej osoby, która pomoże rozwiązać problem. Czasami umieszczenie określonego nazwiska w kopii emaila potrafi czynić cuda. Im wyżej celuje się w hierarchii, tym lepiej. Nie pomoże oczywiście kopiowanie osoby, która nie "stoi" po Waszej stronie, choć znajduje się na bardzo wysokim szczeblu organizacyjnym. Wniosek: warto budować osobiste relacje z kluczowymi osobami.

Życie prywatne
Hierarchia w Indiach objawia się nie tylko na gruncie zawodowym. Wielu rodziców określa priorytety swoich dzieci do późnej starości. Aranżowane małżeństwa są nadal pozytywnie postrzegane przez większość społeczeństwa bez względu na wiek (kliknij tutaj aby dowiedzieć się więcej). Kolega z innej firmy wyznał mi przy drinku, że mimo iż jest 45 letnim managerem wysokiego szczebla, nadal całą pensję oddaje swojemu tacie, który wydziela środki dla jego żony i dzieci w miarę potrzeb. Przykłady tego typu mógłbym mnożyć w nieskończoność, ale nie o ilość tu chodzi. Należy mieć świadomość, iż mimo niezrozumiałych dla nas relacji rodzinnych większość mieszkańców Indii jest bardzo szczęśliwa i nie tęskni za bardziej europejskimi modelami współżycia.

Powodzenia!

poniedziałek, 15 marca 2010

Fistaszki biznesowe: asertywność

Choć asertywność może być silną cechą Niemców i Amerykanów, u indyjskich kolegów i koleżanek ujawnia się wyjątkowo rzadko. Nie widać jej ani na oficjalnych spotkaniach, ani na konferencjach telefonicznych. Generalna zasada jest taka: dla zachowania twarzy spróbujmy zgodzić się na wszystko, a potem się zobaczy (dowiedz się więcej na temat przytakiwania, czytając posta „Yes czyli tak?”). Pewni siebie Europejczycy lub Amerykanie zorientują się dopiero po czasie, a oficjalna rozmowa obędzie się bez nieprzyjemnych akcentów.

Jeżeli wymagania były zbyt wygórowane, po spotkaniu odbędzie się hinduska runda, na której poubolewa się nad stanem rzeczy i wskaże punkty, których mimo obietnic zrealizować się nie da. Gra w kotka i myszkę dopiero się zaczyna!

PS. Wyjątkiem od reguły jest tradycyjnie Ganesh (kliknij tutaj, aby o nim przeczytać).

sobota, 13 marca 2010

Kolej w Indiach

Rodzina niezbyt zamożnego znajomego z Bangalore wybrała się tydzień temu do Bombaju. Pociąg miał nieplanowane trzygodzinne opóźnienie, które przedłużyło czas podróży do 27 godzin.

Indyjska kolej ma w sobie coś fascynującego. Wszystko zaczęło się w roku 1853, kiedy to Brytyjczycy postanowili zrewolucjonizować ten bogaty w przyprawy i surowce naturalne kraj. Przez następne póltora wieku indyjska kolej osiągnęła monstrualne rozmiary:
  • 1,6 miliona pracowników
  • 200 tysięcy wagonów towarowych
  • 50 tysiący wagonów osobowych
  • 8000 lokomotyw
  • 6909 stacji kolejowych
  • 63 tysiące kilometrów torów (z tego 42 % pokrytych trakcją elektryczną)
Od momentu ogłoszenia niepodległości w 1947 roku, długość torów powiększyła się o niewiele ponad 10 tysięcy kilometrów (dla porównania sąsiadujące Chiny rozbudowały w tym samym czasie swoją sieć kolejową dodając aż 30 tysięcy kilometrów).

O ile Chiny stawiają na rozwój szybkiej kolei z maksymalnymi prędkościami dochodzącymi do 350 km/h, to indyjskie koleje zachowują bardziej tradycyjny charakter, nie koncentrujący się na jak najszybszym pokonaniu danego odcinka. Nacisk kładzie się raczej na poprawianie komfortu podróżowania.

Absolutnym fenomenem są luksusowe pociągi takie jak "Palace on wheels", przewożące turystów zwiedzających jeden z najpiękniejszych rejonów Indii - Radżastan.

Podróżowanie koleją w Indiach stanowi z pewnością ciekawą alternatywę dla przemieszczania się samochodem, które opisałem w jednym z poprzednim postów (kilknij tutaj).

Na koniec anegdota: liczba podróżujących indyjskimi kolejami zwiększa się z każdym dniem (obecnie to około 20 milionów pasażerów dziennie). Rosnące zapotrzebowanie prowadziło wielokrotnie do frustracji podróżujących, którzy nie zdołali się dostać do i tak już przepełnionych pociągów. Sprytni urzędnicy zatrudnieni na kolei postanowili ułatwić życie dziesiątkom tysięcy poszkodowanych, rozszerzając składy pociągów osobowych o kilka dodatkowych wagonów. W efekcie rzadko kiedy pociąg mieści się na całej długości platformy kolejowej i trzeba z niego wysiadać kilkadziesiąt metrów od peronu.

Bon voyage!

Expat w Indiach - podsumowanie tygodnia

Minął kolejny tygodzień blogowania o Indiach. Oto podsumowanie postów:
  1. Jamshetji - symbol przedsiębiorczości
  2. Indie - gdzie mieszkać?
  3. Fistaszki biznesowe: bądź gburem lub powiększ rozmiar skrzynki emailowej!
  4. Indie - jedziemy samochodem do cioci Praveeny
  5. Indie w objektywie: susza
  6. Indie krajem biedaczków?
  7. Miłość w Indiach
Najczęściej odwiedzane posty z poprzednich tygodni:
  1. Dziewczynka z Indii
  2. Punktualny Hindus
  3. Indie a Polska
Zapraszam na kolejne 7 dni z Indiami.

sobota, 6 marca 2010

Expat w Indiach - podsumowanie tygodnia

Minął kolejny tygodzień profesjonalnego blogowania o Indiach. Oto podsumowanie postów:
  1. Dochody w Indiach
  2. Podatki w Indiach (DWP po 73 dniach)
  3. Holi - nie wychodź do pracy (praktyczne wskazówki)
  4. Fistaszki biznesowe: punktualny Hindus (praktyczne wskazówki)
  5. Dziewczynka z Indii (opieka medyczna w Indiach)
  6. Indie w objektywie: odczuwalna temperatura (fotografie)
  7. Fistaszki biznesowe: Done czyli zrobione? (praktyczne wskazówki)
Zapraszam na kolejne 7 dni z Indiami.

piątek, 5 marca 2010

Fistaszki biznesowe: Done czyli zrobione?

W poprzednich fistaszkach zajmowałem się hinduską wersją słowa tak (kliknij tutaj, aby przeczytać tego posta). Dzisiaj chciałbym poświęcić parę słów bardzo popularnemu sformułowaniu, które można usłyszeć przynajmniej kilkanaście razy dziennie. Chodzi o prosty wyraz "done" (dla obcokrajowca w Indiach oznaczający "zrobione").

Kiedy człowiek słyszy podczas rozmowy telefonicznej czy spotkania czteroliterowe zapewnienie "done" ze strony hinduskiego kolegi, serce roście. Nie dość, że i tak już ciężko harują, to jeszcze bez najmiejszych dyskusji zgadzają się na dodatkowe wymagania. Nie ma grymasów, marudzenia, smutnej miny - jest tylko krótkie i przyjemne dla ucha "done".

Odkłada człowiek słuchawkę (lub wychodzi ze spotkania) i myśli: przynajmniej jeden temat zamknięty!

W opararciu o moje doświadczenia, "done" może oznaczać:
  1. Zajmę się tym jeszcze dzisiaj, a może jutro (25% przypadków)
  2. Zastanowię się nad tematem w przyszłym tygodniu (45% przypadków)
  3. Kiedyś się z tym uporam (30% przypadków)
Zanim wpadniesz w euforię wynikającą z międzykontynentalnej współpracy, zastanów się, która wersja słowa "zrobione" może Ci się przytrafić. Powodzenia!  

PS. Wyjątkiem jest oczywiście Ganesh opisany w poście o punktualnym Hindusie.

środa, 24 lutego 2010

Fistaszki biznesowe: Yes czyli tak?

Hinduskie znaczenie słowa „yes”
  1. Tak.
  2. Zgadzam się.
  3. Czuję się z tym lepiej.
  4. Szanuję to co mówisz.
  5. Słyszę Cię...
Zanim zadasz pytanie, zastanów się czego chcesz się dowiedzieć. :)