wtorek, 13 lipca 2010

Jak Hindus widzi nas Polaków?

Jestem w Krakowie. Piękna pogoda, uśmiechnięci ludzie, rynek ugina się pod naporem turystów. Podoba mi się tutaj.

A jak podoba się tutaj moim hinduskim kolegom? Galeria trochę za droga. Za to w Realu można kupić dmuchany materac, który zrobi furorę wśród dzieci (to nie tak, że nic w Indiach nie da się kupić - najzwyczajniej w świecie nikt jeszcze nie wpadł na to, że można zarobić fortunę na dmuchanych materacach, więc ich po prostu nie ma). Polacy? Mili, sympatyczni, choć czasami rzucają trochę podejrzliwe spojrzenia....

W Indiach obcokrajowca zaprasza się do domu. Niech pozna rodzinę, spróbuje jedzenia. U nas to nie takie proste. Każdy biegnie do domu, żeby nadrobić zaległości w życiu rodzinnym. Na zaproszenie mało kto się doczeka...

Jedzenie? Paluszki lizać! Schabowy, bigosik, a może pachnący "orientalnie" kebap??? Chyba jednak nie. Wszystko z mięsem. Może w takim razie kuchnia wegetariańska? Oferta nie jest uboga, ale i tak niewiele smakuje. Brakuje przypraw, potrawy mało pikantne - w smaku raczej nudnawe. Na pocieszenie w walizce z domu trochę lokalnych przysmaków (suszone chili i kilka placków chapati).

Ciężko Hindusowi za granicą - nie tylko w Polsce. W większości krajów ciężko!

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

No wlasnie...Wybieram sie do Indii na dluzej i powinnam chyba przygotowac sie na ewentualne zaproszenia i wizyty. Na pewno przydalyby sie jakies prezenty z PL. Czy koledzy cos jeszcze kupowali? ...oprocz dmuchanych materacy, na ktore sie chyba nie skusze ;)) Co do jedzenia, to sie im nie dziwie, kuchnia polska jest malo wdzieczna, jesli juz, to naprawde dobrze przyrzadzona. Ale co z kuchnia srodziemnomorska? Tez im nie smakuje? Joanna

Adam pisze...

Generalnie radziłbym zabierać drobiazgi - najlepiej z Cepelii (to nie żart). Zauważyłem, że moi hinduscy przyjaciele bardzo chętnie przyjmują tego typu drobne prezenty. Dodatkowo nie zajmują sporo miejsca w bagażu.

Jeśli chodzi o jedzenie, to kuchnia włoska - bezmięsna - bardziej im odpowiada od naszej. W dużych indyjskich miastach nie brakuje takich restauracji, choć smak potraw "nieco" odbiega od oryginału. :)

Życzę powodzenia i udanego pobytu!

Katarzyna Ustrycka pisze...

Adam..co z twoim blogiem?ostatni wpis 4 m-ce temu.rozumiem że córeczka zabiera Ci teraz dużo czasu ;-)

Adam pisze...

Kasia, serdecznie pozdrawiam - już z Europy. Podsumowanie bloga w następnym poście... ;-)